Metamorfoza kufra

Metamorfoza kuferka, który już dosyć dawno temu został wygrzebany na targu staroci. Przeleżał biedak swoje na strychu, dłuuugo nie było na niego pomysłu. W międzyczasie rodziły się różne wizje, jednak żadna tak do końca nie sprawiła, żebym w przypływie weny twórczej zapragnęła się nim zająć. No cóż, czasem tak jest, że coś musi po prostu „nabrać mocy prawnej”. Można by pomyśleć, po co mu metamorfoza. Jest przecież uroczy i bardzo vintage, jednak drobne uszkodzenia tu
i tam bezwzględnie nakazywały taki krok. Poza tym chyba od początku chciałam zmiany koloru…

W oryginalnym wydaniu…

Choć nadszedł wreszcie czas, że sprawa kufra coraz bardziej nie dawała mi spokoju i zdawało się nawet, że jakiś tam pomysł krąży mi po głowie, to jednak muszę przyznać, że wizja na nowy kolor zrodziła się przy okazji pracy nad zupełnie czymś innym. Tworząc odcień turkusu do dekoracji wielkanocnych uznałam, że w sumie tym kolorze doskonale zaprezentuje się kufer. Okazuje się, że czasem nie ma co główkować, a rozwiązanie nasunie się przy okazji. To bardzo miłe uczucie i też ulga, kiedy jest już konkretna wizja i można przystąpić do działania. Domieszałam więc odpowiednią ilość farb. Od razu zaznaczam, że to kompozycja raczej spontaniczna, nie mam gotowej receptury na ilość poszczególnych kolorów. Mieszałam po prostu do pożądanego efektu.

Kolor kufra to wynik spontanicznej mieszanki kolorów…

A czego użyłam do metamorfozy?

To farby kredowe i bezbarwny wosk na wykończenie. Mieszanka Provence, Amsterdam green i Arles, a na koniec odrobinka Original dały taki właśnie efekt. Farba została nałożona dwukrotnie po uprzednim zlikwidowaniu pęknięć i oczyszczeniu całości. Kufer został zawoskowany dwukrotnie, a między tymi czynnościami przeszlifowałam go papierem ściernym o gradacji najpierw 180, a na koniec 220. To pozwoliło pozbyć się zgrubień, nierówności, uzyskać przecierkę tu i tam i na koniec dało efekt gładkiej powierzchni. Gotowy mebel wypolerowałam miękka szmatką, stąd efekt delikatnego połysku.

Kufer to świetny sposób na przechowywanie, przy tym to fajna dekoracja i jak widać ciekawe tło do zdjęć moich wianków…

Może ktoś z Was posiada przedmiot, który wciąż czeka na metamorfozę i może ten wpis stanie się inspiracją… Życzę owocnej pracy!
A’propos wpisu, to był mój pierwszy w życiu 🙂 Co jakiś czas znajdziecie na moim blogu opisy, porady, ciekawostki, które, mam nadzieję, będą dla Was ciekawe i pomocne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *